poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Rozdział 4

"Wtedy zauważyłam kto się na mnie patrzy. Znałam tę twarz. Tak. Na 100%. Tylko skąd ja ją znam. Już wiem!"



Jako jedyny chłopak siedział na ławce zawiązując buty. Ta... 'Zawiązując'. Gapił się na mnie jak na obraz w muzeum. Okej to dziwne.
Jak zwykle dobiegłam jako pierwsza. Jeszcze raz spojrzałam w kierunku chłopaka. Grał w piłkę. Już miałam odejść pod drzewo, które dawało dużo cienia, gdy dostrzegłam, że chłopak znów się na mnie patrzy. Udałam, że nic nie zauważyłam i podeszłam w stronę wielkiej lipy pod, którą siedział nauczyciel.
-Julka ten chłopak chyba coś od ciebie chce.-usłyszałam głos Dagmary.
-Widzę właśnie. Trochę mnie już to irytuje. To ten sam chłopak co na dziedzińcu. Wiesz jak się 'kłóciłam' z Michałem.
-Z kim co robiłaś?
-Nic. Nie ważne. W każdym razie. Nie mam pojęcia o co mu chodzi po lekcji muszę z nim pogadać.
-Dziewczyny! Zaczynamy!-A no tak, skaczemy w dal. Dagmara skakała pierwsza. Następna byłam ja.
Stanęłam za linią. Usłyszałam gwizdek. Ruszyłam sprintem. Nawet nie wiem kiedy wylądowałam na miękkim lecz lekko wilgotnym piasku.
-Dobrze dobrze. 4.5 metra.-No tak średnio bym powiedziała, ale okej.
Usiadłam pod drzewem i poczekałam, aż wszystkie dziewczyny skończą. Nie minęło 5 minut wszyscy siedzieliśmy pod wielką lipą.
-Dobra dziewczyny. Było świetnie.-Spojrzał na zegarek.-Macie 15 minut do dzwonka możecie iść pograć z chłopakami.
-Dobrze psze pana.-mruknęłyśmy i pobiegłyśmy truchtem do bramy boiska.
Weszłyśmy na murawę, a chłopacy od razu przerwali grę.
-Dobra ewrybadi!! Gramy od nowa!-Ryknął któryś z chłopaków.-Wybieramy nowe drużyny! Ja biorę.... Eeeee... Sorry dziewczyny, biorę Damiana.
-Okej to ja....-Powiedział Adrian-Ola chodź.
-Dobra. No to... Julia.-What? ja? Boże...
-Maciej.
-Jul. Jak ma na imię ta co była obok ciebie?-spytał Andrzej. No tak Daga jest nowa w szkole.
-Dagmara.-szepnęłam.
-No to Dagmara.
-Olga.
-Eeee Jasiek.-Jasiek?! To my mamy jakiegoś Jaśka w klasie?! Taaaak bardzo rozgarnięta ja. Spojrzałam na chłopaka, który miał z nami grać w drużynie.
Zamarłam. Zaraz zaraz. To ten pedofil. Cały czas mnie prześladuje. Faaak. Taaa to na pewno ON. Ten sam co się na mnie patrzył. Dobrze wiedzieć, że ma na imię Jasiek.
Z zamyślenia wyrwała mnie Daga.
-Ziemia do Julii!! Jesteś bramkarzem.
-Co? Ja? Czemu?
-Bo nikt nie chciał, a ty stałaś jak debil. Więc padło na Ciebie. Taki mamy klimat, przykro mi.-Roześmiała się a ja podbiegłam do bramki.
W sumie te niecałe 15 minut minęło szybko, a moja drużyna starała się utrzymywać piłkę po stronie przeciwnika. Dało mi to trochę czasu do myślenia.
Po dzwonku popędziliśmy do szatni. Przebrałam się i pobiegłam na następną lekcję.
Na polskim jak zwykle siadam z tyłu. Schyliłam się do torby po zeszyt i usłyszałam cichy szept.
-Heeeej. Mogę... Eeee się dosiąść?-spojrzałam na osobę, którą miałam nadzieję że będzie Daga. Jak się domyślacie to nie była Dagmara. Przy mojej ławce ujrzałam słodko uśmiechniętego Jaśka. Przynajmniej myślę, że Jaśka, bo tak chłopacy na niego wołali.
Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo Daga wepchnęła się obok mnie na krzesło.
-Jasiek a ty tu czego? Spadaj stąd chce z Julą pogadać. Idź do Dominika.
-Daga? Skąd ty go?
-Znam? Taaak długa historia...

~*~
Także! Witam po małej przerwie!
Dziś miałam zawał patrząc na wyświetlenia!
Jesteście kochani!
Libster Awards (czy jakoś) zrobimy później xD
Miłego czytania xD
KOOOOOCHAAAAM Was :***
Proszem o komenty!

Właśnie!
10 komentarzy=nowy rozdział! 
Bo wyświetleń jest w ciul dużo, a komów może z 15 na 3 rozdziały :')




~Grubas    

środa, 15 kwietnia 2015

Ważne!!

Dobra. Słuchajcie. Kocham Was wszystkich.
Dlatego proszę o wyrozumiałość.
Zmarł mi dziadek. I nie mam siły ani chęci teraz pisać supi wesołego opowiadania. Mam nadzieję, że po weekendzie mi przejdzie ogólna niechęć do wszystkiego i napiszę Wam rozdział.
Przepraszam.
Znów Was zawiodłam.
SPRAWDZAJCIE ZAKŁADKE 'OGŁOSZENIA PARAFIALNE'

Możecie wbijać na aska nie będę się nudzić... (link w zakładce kontakt).
P.S. Jesteście mega zajebiści *-* Dzięki za ponad 3600 wyświetleń i te wszystkie komentarze ;)
Do zobaczenia niedługo mam nadzieję c:
~Grubas

wtorek, 7 kwietnia 2015

Rozdział 3



„-Michał.-Usłyszałam cichy głos za plecami.-Jestem Michał.
-Miło Cię poznać!-rzuciłam nie odwracając się w jego stronę.
-Czekaj! Kurwa! Czekaj! Chcę coś powiedzieć....”




*Perspektywa Michała*
Zignorowała moje nawoływania.
-Głucha jesteś?! Czekaj!- zatrzymała się.-No wreszcie! Słuchaj no... Bo nie mam dziewczyny a kolega zaprosił mnie na imprezę... Poszłabyś ze mną?- Nie usłyszałem odpowiedzi, ale za to poczułem pieczenie na twarzy.-Ała! Za co?!
-Za całokształt bycia dupkiem.-odwróciła się na pięcie i ruszyła w stronę sali gimnastycznej.
-Masz poczekać! Czego nie rozumiesz idiotko!?- Złapałem ją za nadgarstek.
-Odpierdziel się!-Próbowała wyrwać rękę.
-Nie! Mów! Mi! Co! Mam! Robić!-nadal się wyrywała.
-Co ja Ci zrobiłam? Puść mnie...
-Hej! Ty! Puść ją!-usłyszałem jakiś głos za sobą. Ano tak... Jesteśmy na dziedzińcu szkoły. Ktoś musiał widzieć jak ta mała suka się szarpie.
-Nie twoja sprawa ziomuś. Julia chodźmy porozmawiać gdzie indziej. Proszę.
-Dobra.- Nie wiem o co chodziło z nagłą zmianą zdania ale mi to pasowało.
-Ej czekaj!-znów ten typek....-Czy on Ci coś zrobił?-zwrócił się do Juli.
Dziewczyna pokręciła głową lekko i pociągnęła mnie za mur.
-Słuchaj...-zaczęła-Ja nie jestem jakąś laską 'na imprezę'... Rozumiem nie masz z kim iść ale to nie znaczy, że jestem jakąś lalą do zabawy! A teraz wybacz ale się śpieszę.
Pobiegła na salę. Zamurowało mnie. Czyli ona tak to odebrała...



*Perspektywa Juli*



Nie mogę przestać myśleć o tym chłopaku. Nie nie o Michale. O tym z dziedzińca. Nikt nie zareagował jak się wyrywałam. Tylko on. On jedyny się zainteresował.
-Bu!-podskoczyłam
-Jezu pogrzało Cię?! Kim ty w ogóle je...-Spojrzałam na postać-steś?
-Dagmara. Przepraszam, że Cię przestraszyłam. Ale stoisz tu już od kilku minut zamyślona. Chciałam tylko spytać czy wszystko ok?
-Tak ok. Dzięki, że pytasz.-Zadzwonił dzwonek więc ruszyłam do przebieralni. Zauważyłam że szatynka idzie za mną.
-Czemu za mną idziesz?-spytałam nie odwracając się.
-Bo... No jestem tu nowa i chodzę do Twojej klasy...-mruknęła cicho
-Serio?
-No ta... Spóźniłam się na pierwsze lekcje bo nie mogłam znaleźć sali a nikt mi nie chciał pomóc.
-No widzisz. Nasza szkoła jest pełna dupków....-Dziewczyna zaśmiała się cicho-A tak w ogóle jestem Julia.
Doszłam do szatni i się przebrałam.Dagmara siedziała obok mnie. Wszedł pan i oświadczył iż idziemy na dwór skakać w dal.
-Boże....-mruknęłam
-Nie marudzić tylko wstawać!-krzyknął pan Klupś.
Wstałam i poszłam za dziewczynami na boisko. Dagmara szła obok. To było co najmniej dziwne dla mnie. Przez ostatnie 7 lat byłam sama. Zero przyjaciół. Nikogo. A teraz nagle osoba, której nie znasz chodzi za Tobą... Szczerze? Nie wiem czy nie powinnam bać się o swoje życie.
-Dobra to na początek 4 kółeczka na rozgrzewkę.-krzyknął pan.
Spoko. Zaczęłam biec szybciej niż inni. Lubiłam być inna.
Po drugim okrążeniu zauważyłam chłopaków idących zapewne grać w nogę. Biegłam dalej gdy poczułam na sobie czyiś wzrok. Wiem. Dziwne. Zaczęłam się rozglądać dookoła. Nikt z dziewczyn każda patrzała tępo w ziemię biegnąc.
Wtedy zauważyłam kto się na mnie patrzy. Znałam tę twarz. Tak. Na 100%. Tylko skąd ja ją znam. Już wiem!















~*~


Witajcie!

Przepraszam. Jestem beznadziejna.

Wiem miał być wcześniej.

Ale święta były wyjazdowe.

Czasu brak.

Ktoś pod ostatnim rozdziałem napisał że ma w tym tygodniu być 7 rozdziałów. Pójdźmy na kompromis będą 4. Przepraszam ale 7 długich nie dam rady.

Tak wiem... Krótki.... Ale ludzie jest 22 ja nie myśle! 

Standardowo. 

Komentujcie, dawajcie "+" i głosujcie w ankiecie.

A!

I zabiliście mnie ilością wyświetleń!

KOCHAM WAS!


~Grubas
Korekta~Cygan